(Głosił w niedzielę rano, 27 czerwca 2010 w Adjamé, Abidżan – Wybrzeże Kości Słoniowej)
1Dzięki łasce Bożej właśnie zrobiliśmy ważny krok w Przesłaniu. I zanim diabeł się zorientował, samolot naszych braci François Mbuyi i Obame Arsène wylądował na ziemi Gabonu. Diabeł nie miał czasu, aby zasygnalizować tej czy innej ambasadzie, że nasi bracia przygotowują zamach w locie Abidżan-Libreville. Wszystko poszło bardzo dobrze. [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"]. To było wspaniałe, chcielibyśmy, aby zawsze byli z nami, ale muszą wracać, wielu tam ich potrzebuje. I poleciłem im, jak wszystkim pastorom i kaznodziejom Przesłania, miłość, łagodność i cierpliwość wobec dusz i aby nie wyprzedzali Przesłania.
2Jednak wszystko, co powiedziałem, chociaż jest twarde, jest całym Słowem Bożym. Wiem, że Przesłanie jest twarde, ale trzymajcie się mocno. Bądźcie cierpliwi, są dusze, które mogą się zmienić lub zrozumieć za rok lub dwa. Bądźcie dobrym pasterzem. Jezus Chrystus kościołów ewangelikalnych nosi na ramieniu najpiękniejszego i najtłustszego baranka, bez skazy, bez ułomności, ponieważ ich Jezus jest diabłem, ale dobry pasterz nosi najsłabszego baranka, który potrzebuje wszystkiego. [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
3Dla pastorów i kaznodziejów, którzy przybywają na Wybrzeże Kości Słoniowej, muszą wiedzieć, co ich czeka... Najpierw po przybyciu jest chrzest, potem poświęcenie, a w trzeciej fazie pytania i odpowiedzi z pastorami, kaznodziejami i starszymi, i wreszcie w czwartej i ostatniej fazie, symboliczne wezwanie na ambonę przez proroka. To jest droga zwycięzców.
4Ciało ludzkie jest mieszkaniem, Biblia mówi, że jesteśmy świątynią dla Ducha Świętego. I to jest więcej niż to, ponieważ w jednym ludzkim ciele mogą mieszkać setki demonów. I są domy wszelkiego rodzaju, od namiotów po pałace królów. A także, uznajcie, że ze wszystkich kontynentów Afryka jest namiotem, ze wszystkich ras, rasa czarna jest namiotem. Ze wszystkich grup etnicznych Wybrzeża Kości Słoniowej, nigdy nie słyszałem, aby była mniejsza i niższa niż moja.
5A w Katadji mówi się, że moje podwórko rodzinne to podwórko ludzi bez inteligencji. Ale to pod tym namiotem Wszechmogący Bóg postanowił objawić swoją chwałę w tym pokoleniu, jak obiecał Williamowi Branhamowi, który powiedział: "I widziałem, że to światło mówiło do kogoś, nade mną, to światło, które widzicie na zdjęciu. Oddaliło się ode mnie, wirując, tak, i osiadło nad namiotem. I powiedział: Spotkam cię tam". I każdy wybrany wie, że pewnego dnia na ziemi będzie posługa pod namiotem. Bóg jest suwerenny, Bóg jest swoim własnym tłumaczem i zinterpretuje swoje Słowo tak, jak chce, a wybrani w to uwierzą. [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
6Dobrze! Apostoł Crépin z Kongo-Kinszasy zwrócił moją uwagę na to, co William Branham powiedział w swoim kazaniu "Super znak", które wygłosił w niedzielę po południu 24 czerwca 1962 roku w South Gate w Kalifornii, USA, w odniesieniu 64. Mówi: "... Pewnego dnia pojawi się prorok, który będzie głosił pierwotne Słowo Boże. Mówicie o mnie, który mówię wam o noszeniu obciętych włosów czy coś w tym rodzaju. Poczekajcie, aż wejdziecie z nim w kontakt. Poczekajcie, aż go usłyszycie. Myślicie, że jestem surowy wobec organizacji. Poczekajcie, aż się pojawi. On przywróci wszystkie lata, które pożarł gazam. To będzie Przesłanie, które wyjdzie...". Dzisiaj to Pismo wypełniło się przed wami! [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"]. Ale zapytajcie branhamistów, co o tym myślą! Czy William Branham mówi o sobie, czy o innej osobie? Porównajcie Krzyk o północy z Przesłaniem wieczornym i powiedzcie mi, że to proroctwo nie jest spełnione! Bracia, bądźcie spokojni.
7Pamiętacie doświadczenie, które miałem w 1993 roku, byłem podobny do Anioła sądu, czyli lśniącej białej chmury jak miraż. Stałem bardzo daleko od siebie bez ciała, z moją myślą i wszystkimi zmysłami, rozpoznając tych, których widziałem, jakbym już był w Tysiącleciu. To po to, aby powiedzieć, że pewnego dnia, kiedy nasze ciała będą bez życia, wciąż będziemy żywi, ale w tym innym boskim wymiarze, aby zdać sprawę Bogu ze wszystkich naszych czynów na ziemi.
8Śmierć to po prostu przejście z jednego wymiaru do drugiego. To tylko to ciało, które upada, jakbym pozbywał się tego ubrania. Byłem niewidzialny, ale cała moja myśl, moja świadomość, moja wyobraźnia były tam! Widziałem bez oczu, myślałem bez mózgu! Byłem niewidzialny. To jest to, czym byłem, zanim to ciało zostało wydane na świat. A kiedy to ciało zostało poczęte, przyszedłem z obecności Boga jako Słup Ognia lub Obłoku na moją matkę, a kiedy to ciało się urodziło, wszedłem w nie, objawiając dokładnie to, czym byłem. Widzicie? [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
9Jeśli jestem dobry czy zły, to nie z powodu ubrania, które mam na sobie, ale byłem nim przed założeniem świata. Bójcie się więc Boga, słuchajcie jego Słowa na tyle, na ile On wam da zdolność, abyście, kiedy ta skorupa ciała upadnie, bez życia, byli szczęśliwi. W głodzie, opuszczeniu, nędzy i chorobie, nawet jeśli myślicie, że jesteście dzieckiem diabła lub że Bóg was opuścił, nic nie przeszkadza wam żyć dobrze. Jak Łazarz w Łukasza 16, żyjcie dobrze bez względu na waszą sytuację i bez względu na to, co wam się przydarzy [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
10Teraz przeczytam pytanie, mam tu pytanie... "Bracie Filipie, czy wolno nam nagrywać kazanie naszego pastora?". Oczywiście, każde kazanie w każdym zgromadzeniu powinno być nagrywane. A jeśli zgromadzenie ma co najmniej 25 członków, kazanie powinno być umieszczone w grupie krajowej tego samego dnia w formacie audio lub wideo bez modyfikacji. A wierny z innego zgromadzenia może go słuchać dla swojego zbudowania. A wszystko to również w celu sprawdzenia zgodności ich kazań z Przesłaniem. [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
11Ktoś zapytał, co oznaczają słowa pieśni: "Kiedy się zbieramy, Amen! Adam jest tam, Amen! Nazywając zwierzęta...". A ja powiedziałem: Nie rozumiesz, ponieważ nie jesteś w duchu kompozytora. I powiedziałem: Bóg przybliżył katolików, a ja powiedziałem: To zwierzęce potomstwo to lwy, potem Bóg przybliżył protestantów, a ja powiedziałem: Te zwierzęta to barany! Potem przybliżył ewangelikalnych, a ja powiedziałem: Ci to kozły! Przed Bogiem katolicy, protestanci, ewangelikalni i branhamiści to zwierzęta! [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
12A teraz, jeśli wiara kościoła jest wiarą żony jego pastora, to moją modlitwą jest, aby tak było i dla mojego Kościoła. Bo przed porwaniem będziemy objawiać wolę Bożą w ten sposób! On jest Słowem, my będziemy Oblubienicą-Słowem, a jego Duch zamieszka w nas w pełni i nie będziemy już potrzebować nauczania, nie będziemy już potrzebować przykazania, nie będziemy już potrzebować reguły, nie będziemy już potrzebować proroctwa, a jednak będziemy wypełniać jego wolę w całej jej doskonałości, ponieważ jego Duch zamieszka w nas w pełni, a nasz duch i nasza wola, nasza myśl, nasza świadomość i nasza pamięć zostaną na zawsze wymazane. To będzie poza duchem kompozytora. [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
13Ale także, bycie żoną proroka nie daje wam wiecznego bezpieczeństwa! Judasz był uczniem Pana Jezusa Chrystusa, ale jest w piekle. A Maria, matka Pana, była w górnej izbie z uczniami. Nigdy wam nie powiedziałem, że żona Johna Wesleya została zbawiona. Widzicie? Musi dobrze żyć, być wzorem dla wszystkich sióstr, posłuszna każdej jotce Słowa aż do swojego ostatniego dnia na ziemi i dołączyć do swojego męża w chwale.
14W tym względzie polubiłem siostrę Elżbietę, która jest w Dimbokro. Kiedy jej mąż był w więzieniu przez kilka miesięcy, źle postąpiła i nawet opuściła Krzyk o północy, aby dołączyć do branhamistów. Ale kiedy jej mąż, brat Krzysztof, zmarł w lutym 2006 roku, powiedziała mi: "Bracie Filipie, uwierz mi, nigdy nie opuszczę Krzyku o północy! Teraz wszystko rozumiem! Odnajdę mojego męża po drugiej stronie tam". I dotrzymała tego słowa, zachowała wiarę aż do śmierci. I sam poszedłem na jej pogrzeb, aby złożyć to świadectwo przed całą jej zebraną rodziną branhamistyczną. [Przyp. red.: Zgromadzenie mówi: "Amen!"].
15Dobrze! Na zakończenie... przeczytam dwie wizje z Kacou, rozdział 64: "Siedziałam w domu i zobaczyłam jakby obraz przede mną i mężczyznę ubranego na biało, stojącego na piasku morskim. Był to czarnoskóry mężczyzna. Patrzył na powierzchnię wód, jakby na coś czekał, a ja widziałam go od tyłu. Kiedy patrzył, ryba jak wieloryb wynurzyła się na powierzchnię wód. Potem, po chwili, ryba powoli zeszła w głębiny wód, wydychając, wypuszczając bąbelki powietrza, jakby była martwa. Potem druga ryba o tym samym wyglądzie pojawiła się w innym miejscu i zniknęła w ten sam sposób co pierwsza. Potem trzecia, czwarta, piąta, szósta i siódma, i wszystko działo się w ten sam sposób. A kiedy siódma ryba zniknęła, nad wodami, przed mężczyzną ubranym na biało, pojawiła się błyskawica. Błyskawica wydała potężne dźwięki jak głosy z iskrami. To nie była błyskawica ani grzmot, ale to błyskawica wydała te dźwięki jak potężne trzaski z iskrami. I światło i głosy błyskawicy weszły w mężczyznę, a on poruszył się trochę. I światło i dźwięki błyskawicy uderzyły w całe stworzenie; i wiatr wiał na wody i na drzewa. I fale uderzały o skały. I było tak, jakby to było to, na co czekał mężczyzna ubrany na biało, i wizja się skończyła.
16Powiedziałam, co to jest? I natychmiast nastąpiła druga wizja. Ten sam mężczyzna ubrany na biało, którego widziałam stojącego na piasku morskim, siedział na białym koniu na szczycie bardzo wysokiej, nagiej góry jak piramida. Woda spływała po niej. Była sama, nie w łańcuchu. Chciałam zobaczyć twarz mężczyzny, ale widziałam go od tyłu. Zjeżdżał powoli, a kiedy posuwał się naprzód, góra, na której był, pozostawała na swoim miejscu, ale wszystkie góry i wzgórza na ziemi spłaszczały się i stawały się małymi kamieniami przed nim, a wszystkie drzewa, małe i duże, kłaniały się w łuk, aż ich liście dotykały ziemi przed nim, i poszedł aż do bardzo starej czarnej kobiety. Było tak, jakby ta stara czarna kobieta czekała na tego mężczyznę od dawna. Była zgarbiona przez starość, zmarszczki na twarzy były bardzo silne, jej ruchy były bardzo powolne.
17Patrzyła, jak jeździec nadjeżdża, jak patrzy się na jedyną nadzieję, i było też tak, jakby to z jej powodu przychodził. I mężczyzna ubrany na biało podjechał do niej, a kiedy dotknął starej kobiety; stała się niezwykle piękną młodą dziewczyną. Nawet jej ubrania zostały przemienione. I przyszły jeszcze liczne tłumy, chwaląc i czcząc Boga z powodu tego cudu. I tłum stał się niezwykle wielki, byli tam mężczyźni i kobiety, mali i wielcy, biali i czarni, ludzie wszystkich ras na ziemi, krzycząc głośno: "Chwała niech będzie naszemu Bogu! chwała niech będzie naszemu Bogu! Jesteśmy zbawieni! Jesteśmy zbawieni!". I wieść się rozchodziła, a tłumy przybywały zewsząd. I jeździec posuwał się naprzód, a tłum podążał za nim. I wizja się skończyła, a ja byłam zaniepokojona przez wiele dni".